Rozważania na temat Parszy nr 42 w cyklu 3 letnim – Tim Hegg

Genesis 44:18 – 46:27; Księga Jozuego 14:6-15; Ewangelia św. Łukasza 24:13-27
 
Torah Resource
 
Do tej pory, opowieść o Józefie, wręcz do punktu krytycznego i iście po mistrzowsku podnosiła napięcie narracyjne. Ukryta tożsamość Józefa służyła ku temu, aby doprowadzić do jego upragnionego celu – Beniamin przybył do Egiptu, zapewniając Józefa, że jego ojciec, Jakub, także przybędzie. Oto teraz, plan Józefa, aby uratować swoją rodzinę od głodu, staje się rzeczywistością, a zatem, nadszedł odpowiedni czas, aby poznać to, co było do tej pory zakryte.

Ostatecznie, to przemowa Judy przynosi narracyjne rozwiązanie. W całym przesłaniu Judy, nacisk położony jest na dobro Jakuba. Juda opowiada, że zabranie Beniamina od jego ojca, przysporzyło mu jakże bolesnej troski, i że było tylko wtedy możliwe, gdy sam Juda stał się poręczeniem za swojego brata. Juda mówi również o tym, jak rozdzierającym serce doświadczeniem dla jego ojca była śmierć Józefa i ostatecznie, jeśli Beniamin nie powróciłby, to z pewnością Jakub umarłby pełną smutku i goryczy śmiercią. Dlatego Juda jest gotów stawić się w zastępstwie Beniamina i błaga Józefa, aby zabrał właśnie jego zamiast Beniamina. W całym przemówieniu Judy, właśnie dobro Jakuba stanowi główny cel.

Dla Józefa, tego wszystkiego jest już po prostu za dużo. Nie może znieść słuchania o tym, że dodany byłby Jakubowi jeden smutek za drugim i postanawia, że właśnie nadszedł odpowiedni czas, aby ujawnić swoją prawdziwą tożsamość. W najbardziej delikatnym momencie rozpoznania swoich więzów rodzinnych, nakazuje on wszystkim Egipcjanom, aby opuścili pomieszczenie i pozostaje sam na sam ze swoimi braćmi. Tutaj, nareszcie, bracia poznają prawdę – „Zbawiciel” zdejmie zasłonę i zobaczą go takim, jaki naprawdę jest.

Po tym, gdy zostają sami, Józef ujawnia się im – mówi do nich w języku hebrajskim, po raz pierwszy rozmawiając bez tłumacza. Jednak jego pierwsza próba porozumiewania się z nimi, była za pomocą łez, uniwersalnego języka. Zapłakał tak głośno, że ci na zewnątrz pomieszczenia to usłyszeli. Nie były to łzy smutku czy bólu, ale ogromnej, wręcz przytłaczającej radości z faktu jego wolności do ujawnienia się. Mówi on: „Ja jestem Józef”.

W tym momencie, serca jego braci musiały chyba zastygnąć! Czy to możliwe, że ten „mąż, pan Egiptu”, był zaiste Józefem? Jak mogli przeoczyć jego tożsamość? Czyż bracia nie powinni rozpoznawać braci? Jednak, w jakiś sposób, ich oczy zostały zaślepione, a ich umysły stały się otępiałe na prawdę. Józef musiałby okazać osobiste oznaki swojej tożsamości, aby udowodnić im to, kim dokładnie był. Jego zdolność do mówienia ich ojczystym językiem, staje się na to dowodem – on, podobnie jak i oni, był rodowitym Hebrajczykiem.

Sposób, w jaki Józef daje się poznać swoim braciom, obrazuje jego serce pełne miłości w stosunku do nich.

I znów, piękna kontynuacja z nauczania Słowa Bożego, z bardzo głębokim przesłaniem dla nas.

 
Zapraszam do lektury:
Tim Hegg – Rozwazania na temat Parszy nr 42 w cyklu 3 letnim
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current month ye@r day *